Źródło: http://slackline.blog.pl/archiwum/index.php?nid=13998027
Tekst: Jan "Kudłaty " Gałek
Zdjęcia: slackline.blog.pl
Elementy:
1) Taśma
Przede wszystkim MUSI być atestowana i według mnie powinna mieć przynajmniej 22kN (czyli tak jak standardowy sprzęt wspinaczkowy), powinna być też wykorzystywana jak najrzadziej - tzn. tylko i wyłącznie do highline’ów (sam używałem mojej highline-taśmy parokrotnie jako zwykły slackline - longline, ale zawsze chodziłem po niej na boso, by nie spowodować żadnych mechanicznych uszkodzeń), powinno się sprawdzać także po każdym highline jej stan - sprawdzić czy nie ma żadnych przetarć, lub czy taśma nie jest „przypalona” - jeśli spadliśmy „na lonżę” (może to być spowodowane szybkim przesunięciem się po taśmie metalowych kółek, do których jest przywiązana nasza lonża). Jeśli stwierdzimy, że taśma jest zużyta, powinniśmy jak najszybciej wymienić ją na nową. Ogólnie do highline polecałbym 2 rodzaje taśm:
a) Przepleciona taśma rurowa - wewnątrz zewnętrznej (szerszej) taśmy znajduje się druga węższa. Ważne jest by druga taśma była także taśmą rurową (będzie rozciągać się podobnie do zewnętrznej, materiał jest ten sam, ma „miękkie” krawędzie - płaska taśma jest sztywna, więc istnieje ryzyko że mogła by uszkodzić zewn. taśmę rurową od środka). Osobiście stosuję 1 calową taśmę przeplecioną 11/16 calówką. Taśm takich nie dostaniemy je niestety w Polsce. Możemy na pewno zamówić je ze Stanów Zjednoczonych (SBI) lub Anglii. Nie wiem czy da się kupić je gdzieś indziej w Europie, ale zakup z Anglii nie jest takim złym pomysłem. Równie dobrym rozwiązaniem jest przeplecenie taśmy Beala (szer. 26mm, 22kN) inną taśmą rurową o szer. 20mm. Nie będę tłumaczył jak przewlec jedną taśmę przez drugą - można to oglądnąć tutaj.

Ten rodzaj taśmy jest dość rozciągliwy (15-25% dł). Jej zaletą jest m.in. to że gdy pęknie nam zewnętrzna taśma, pozostaje jeszcze wewnętrzna, poza tym doskonale absorbuje siły (przez swoją elastyczność), które generujemy na cały układ po locie na lonżę. Wadą niestety jest jej waga. Wydaje mi się że powyżej 60m należałoby definitywnie stosować drugi rodzaj taśmy,
b) Taśma płaska
- wyjątkowo wytrzymała (30-36kN) i odporna na uszkodzenia mechaniczne (używałem taśmy Landcruising ponad rok jako trickline, katując ją skokami, chodząc po niej w butach, pomimo licznych przetarć i otarć pękła po ponad roku!). Jest mało rozciągliwa przez co na krótkich taśmach może być ciut za sztywna i przy odpadnięciach obciążać bardziej cały układ. Sprawdza się rewelacyjnie na highline o długości od 15m wzwyż. Ma bardzo małą masę dzięki czemu możemy przechodzić o wiele dłuższe odległości niż na przewleczonej taśmie rurowej. Tego rodzaju taśmy używają głównie Niemcy i Austriacy. Od nich możemy także kupić tą taśmę - nie jest najtańsza, ale warto w nią zainwestować. Sprzedaje ją firma Slackstar (
,
), a także Stefan z Landcruising (
).

2) Back-Up
Oprócz napiętej taśmy po której chodzimy, w highline zawsze stosujemy back-up, który po zerwaniu taśmy chroni nas przed śmiertelnym spotkaniem z glebą. Dlatego back-up powinien być w 100% pewny i wytrzymały na tyle by wyłapać nasz lot. Warto, by był także na ile to możliwe lekki (by nie zmieniał drgań taśmy i nie stanowił dodatkowego ciężaru, który razem z taśma drga i stara się nas zrzucić). W sumie jak na razie są 3 rozwiązania z czego tego ostatniego nie polecam jakoś specjalnie:
a) Lina dynamiczna
- pewne i stosunkowo tanie rozwiązanie. Zaczynałem przygodę z highline używając 11mm liny dynamicznej Roca, później Beal 9,7mm, ostatecznie najlepszym kompromisem pomiędzy wytrzymałością, a wagą jest jedna żyła liny połówkowej (średnica 8,6mm). Poza tym - kiedyś naciągałem back-up ręcznie i wpinałem do stanu. Teoretycznie wtedy jego wytrzymałość jest największa, lecz w praktyce takie rozwiązanie jest lekko uciążliwe. Po paru odpadnięciach lina się rozciąga i zwisa nam pod taśmą. Wydaje mi się, że lepiej jest podciągnąć linę do ok. 1/3 maksymalnej rozciągliwości (producent zawsze ją podaje) - w ten sposób lina nam nie „ciąży w systemie”, ale też zachowuje swoją elastyczność i w przypadku zerwania taśmy zaabsorbuje energię lotu.

b) Amsteel Blue
- jest to 12 żyłowa pleciona lina wykonana z zastosowaniem syntetycznego włókna Dyneema SK-75 pokrytego powłoką Samthane, mocniejsza od stalowej liny tej samej średnicy, doskonały stosunek masy do wytrzymałości, bardzo mało rozciągliwa. Sto metrów o średnicy 6mm waży tylko 2,4 kg, a wytrzymałość 35kN! Jedyną wadą jest niska odporność na wysoką temperaturę - trzeba zabezpieczyć ją przed otarciami i ...
- 35m kosztuje 1300 zł (o wiele taniej można kupic ją w US (ok 3$ za 1m). Co ciekawe Dean Potter przechodząc swój projekt Baseline (możemy zobaczyć to na tym
) użył właśnie Amsteel Blue i nic poza tym ...

Dean Potter podczas B.A.S.E.line - na Amsteel Blue
c)
Przewleczona taśma rurowa - rozwiązanie z pod znaku „old-school” ;) - pod główną taśmą (po której chodzimy) możemy naprężyć delikatnie taśmę rurową. Jej wytrzymałość jest wystarczająca by zatrzymać ewentualny lot, lecz uważam, że skoro można zastosować linę dynamiczną, która jest lżejsza i mocniejsza to po co używać tego starego rozwiązania z taśmą.
3) Łacznik
Jest to element do którego przywiązujemy naszą lonżę, która łączy nas z highline. Po ostatnim roku doszedłem do dwóch wniosków. Najlepiej zamiast zwykłych karabinków stosować metalowe pierścienie (wykonane z lekkiego stopu lub stali) i zdecydowanie korzystniej stosować je podwójnie. Metalowe pierścienie są zdecydowanie lepsze od karabinków ponieważ nie posiadają zamków, które są punktem o zmniejszonej wytrzymałości i haczą czasami o taśmę (pierścienie są całkowicie jednolite, więc nie ma tego problemu). Dlaczego ten element powinno stosować się podwójnie? Przymusu nie ma, ale podwójny pierścień ma 2 razy większą powierzchnię, co przy odpadnięciu rozkłada siły w tym punkcie taśmy w sposób bardziej korzystny. Poza tym przy highline dla własnego bezpieczeństwa, zawsze powinniśmy się trzymać zasady - „dubluj co się da” ;).

4) Stanowisko
Tutaj problem jest trochę bardziej złożony. Stanowiska możemy wykonać przy pomocy własnej protekcji (friendy, kości etc.) i do tego niezbędna jest wiedza jak prawidłowo te przyrządy osadzić, osadzając spity/kotwy w skale (także jeśli wiemy jak i wiedząc że w danym rejonie jest to dozwolone), oraz wykorzystując naturalne punkty asekuracyjne jak głazy, kolucha skalne, barierki (np. w Hejszowinie) ;) etc. Stanowisko powinno zawsze składać się przynajmniej z 2 punktów i być w 100% pewne! Osobiście uważam że stanowiska samonastawne w przypadku Highline nie są dobrym pomysłem - jeśli jeden punkt zostanie wyrwany to całość systemu poleci do przodu obciążając dynamicznie pozostałe punkty stanowiskowe. Najlepszym pomysłem jest stosowanie stanowiska typu „pająk” (wpinamy pętle lub prowadzimy linę przez punkty tak jak przy stanowisku samonastawnym i wiążemy na końcu węzeł - najlepiej ósemkę, lub „uszy zająca”).

Przy stanowiskach ze spitów/kotw najwygodniej stosować przemysłowe pętle szyte, które są niesamowicie wytrzymałe. W tym wypadku można zastosować stanowisko samonastawne, gdyż spity/kotwy są na tyle wytrzymałe, że nie musimy się o to obawiać. W reszcie przypadków najlepiej używać kilkukrotnie złożonej liny statycznej (mocna i mało-rozciagliwa).

Jeżeli mamy do dyspozycji np. duży blok skalny, za który możemy założyć pętlę (najlepiej z kilkukrotnie złożonej statycznej liny, związanej węzłem zderzakowym), to możemy wykonać stanowisko z jednego tylko punktu. Zawsze jednak na każdym końcu highline powinniśmy zastosować back-up (z liny) wpiętej do dodatkowego punktu za stanowiskiem. Back-up ten wpinamy łącząc z liną podklejoną pod highline (wiążąc ją np. do szekli). Highline i back-up wpinamy do stanowiska przy pomocy
- najmocniejsze i najpewniejsze rozwiązanie (karabinki stalowe łatwo ulegają deformacji, poza tym bardzo trzeba uważać na ich zamki, a o karabinkach z lekkich stopów możemy zapomnieć - mają tendencję do pękania…).

Montaż Highline
1)
Zawsze najpierw przygotowujemy stanowiska bo obu stronach.
2)
Wpinamy i naprężamy nasz back-up (taśmę, linę lub Amsteel-Blue), wcześniej nawlekając metalowe ringi (łączniki).
3)
Wpinamy taśmę do jednego stanu i przeciągamy na drugi koniec, przewlekamy przez metalowe ringi (które już znajdują się na back-up’ie), wpinamy tymczasowo line-locker’em/slack-dog’iem do stanowiska, by później nie mieć wątpliwości czy na taśmie nie ma żadnych skręceń.
4)
Przypinamy się „na krótko” do back-upu i wysuwamy się na nim do przodu. Wiążemy na taśmie prusy* i wpinamy do nich system naciągowy.
5)
Naciągamy taśmę trochę mocniej niż potrzebujemy (rozluźni się trochę po odpuszczeniu systemu naciągowego), wiążemy węzeł*, wpinamy do szekli i opuszczamy na systemie naciągowym,

6)
Odpinamy system naciągowy, robimy „porządek” na stanie i sprawdzamy wszystko. Na krawędzi pod taśma układamy kawałki dywanów, karimat, lub crash-pad, by osłonić Highline przed ostrą krawędzią skały,

"Big Boy" Highline - na zdjęciu widoczny crash-pad chroniący taśmę przed przerarciem
7)
Plastrujemy highline i back-up razem (najlepszy jest średniej szer. plaster bezopatrunkowy - na niebieskich rolkach, który możemy kupić w każdej aptece),

8)
Do metalowych ringów przywiązujemy lonżę, lonżę do naszej uprzęży/swami i gotowe,
9)
HIGHLINE time!

* elementy zaznaczone gwiazdką zostały dokładniej opisane w miesięczniku GÓRY
.



















